powiat ostródzki

Sołobodowska Karina

Tomek zwiedza zamek w Nidzicy

Tomek poruszył się niespokojnie otworzył oczy i natychmiast rozejrzał się wokół. Zobaczył wnętrze swojego pokoju i wtedy zrozumiał, że to był tylko zły sen. Uspokoił się, ale wydarzenie, które przeżył we śnie budziły w nim również ciekawość. Olbrzymi zamek i jego tajemnice... Tak, musi tam pojechać!

Namówił rodziców na wycieczkę do Nidzicy na Warmię i Mazury. Tam znajduje się ogromny zamek krzyżacki. Każdego roku są organizowane przeróżne imprezy. Wtedy przyjeżdża tu najwięcej turystów, rycerzy z różnych bractw rycerskich. Można zobaczyć jak żyli ludzie w tamtych czasach, jak wyglądali, czym się zajmowali. Można również obejrzeć potyczki rycerzy. Tomek był zachwycony. Uważnie słuchał opowieści przewodnika, różne myśli kłębiły się w jego głowie. Wraz z innymi turystami zeszli do podziemi twierdzy, gdzie niegdyś przetrzymywani byli więźniowie, zdrajcy. Ciemne korytarze, wąskie, kręte schodki – wszystko budziło strach. Wychodząc na dziedziniec zamku Tomek na chwilę zatrzymał się przy małych drzwiach, które były lekko uchylone. Błysnęło delikatne światło, więc postanowił zajrzeć do wnętrza pomieszczenia. Zaciekawiony wszedł do środka. Pochodnia zgasła i zrobiło się ciemno. Chłopiec potknął się, przewrócił, a drzwi z hukiem zatrzasnęły się. Gdy oczy Tomka przyzwyczaiły się do ciemności chłopiec zobaczył, że pomieszczenie było bardzo małe, a na środku stała olbrzymia skrzynia. Tomek wstał i próbował otworzyć drzwi. Jednak od wewnątrz nie było klamki. Zaczął szarpać, krzyczeć, uderzać w drzwi, lecz nikt nie słyszał, nikt nie próbował mu pomóc. Zrezygnowany ukucnął przy drzwiach i cichutko zaczął szlochać. Co teraz? W jaki sposób się stąd wydostanie? Gdy tak siedział i rozmyślał, usłyszał delikatne pukanie w skrzyni. W pierwszej chwili wystraszył się, lecz gdy pukanie nie ustawało postanowił zajrzeć do środka. Nie mógł otworzyć, a gdy się udało, Tomek nie wierzył własnym oczom. Wewnątrz leżała dziewczynka. Wyczerpana i wystraszona prosiła o pomoc. Kiedy Tomek pomógł jej wyjść ze skrzyni dziewczynka opowiedziała w jaki sposób się tu znalazła. Podobnie jak Tomek zajrzała do komnaty. Zobaczyła skrzynię, a na jej dnie – księgę, którą chciała wyjąć. Niestety Kasia straciła równowagę i wpadła do skrzyni. Wieko się zatrzasnęło i mimo uderzeń nie chciało się podnieść. Podziękowała Tomkowi za pomoc i wspólnie zastanawiali się co robić dalej. Ich rodzice pewnie już zorientowali się, że dzieci gdzieś się zagubiły, ale przy takiej ilości turystów trudno odnaleźć bliskich. Pukanie w drzwi nie przyniesie skutku, ponieważ ściany są grube, a jeśli w tym czasie nikt nie będzie obok przechodził niestety nie usłyszy. Zostali zdani tylko na siebie. Jeśli nie zdołają wydostać się z komnaty, co się z nimi stanie? Tomkowi przypomniał się sen z poprzedniej nocy...

Próbowali poszukać jakiegoś narzędzia, którym mogliby podważyć drzwi, lecz niczego nie znaleźli. Kasia przypomniała sobie, że na dnie skrzyni leżała książka. Ostrożnie weszła do środka i ją wyjęła. Była bardzo ciężka. Kiedy Tomek otworzył książkę okazało się, że wewnątrz był klucz. W pierwszej chwili pomyśleli, że to klucz do skrzyni, ale później stwierdzili, że może będzie pasował do drzwi. Szczęśliwi, że im się udało, wyszli z komnaty. Na korytarzu było ciemno. Nie wiedzieli, w którą stronę pójść. Wybrali jeden z korytarzy, którym szli bardzo długo. Powietrze stawało się chłodniejsze, a oczy bolały od ciągłego wypatrywania. W pewnej chwili usłyszeli potężny huk. Wystraszeni zaczęli uciekać. Odgłosy nasilały się. Słychać było wystrzały armat, krzyki, rżenie koni. Teraz jeszcze trudniej będzie odnaleźć rodziców. Długo krążyli, ciągle wracali w to samo miejsce. Byli głodni, spragnieni, zmęczeni i wystraszeni. Kasia zobaczyła niewielkie wgłębienie w ścianie. Zastanawiała się co to może być i dotknęła je. W tej samej chwili ściana rozchyliła się, a za nią ukazały się białe postacie. Odwaga ich opuściła! Zaczęli krzyczeć, biegać, skakać, aż w końcu stwierdzili, że są to tylko stroje. Chwilę ochłonęli i postanowili iść dalej. Ostrożnie przesuwając porozwieszane ubrania i zbroje, zobaczyli piękną komnatę. Było w niej ciepło, widno, a na stołach leżały resztki jedzenia. Kasi i Tomkowi serce mocniej zabiło. Tu ktoś przebywał, więc jest nadzieja, że zostaną odnalezieni. Zmęczeni usiedli na ogromnych fotelach. Było im tak wygodnie i ciepło, że zasnęli. Oboje mieli piękne sny. Byli w swoich domach z rodzicami....

Nagle ze snów zbudziły ich głośne rozmowy. Kiedy Tomek otworzył oczy zobaczył nad sobą żołnierzy. Jednego rozpoznał. Był to pan przewodnik, który również poznał Tomka i w jednej chwili rozzłościł się. Powiedział, że wszyscy wrócili do podziemi i szukali go, że rodzice martwili się i czekają z niecierpliwością w recepcji.

Kiedy Kasia i Tomek wrócili do swoich rodziców uścisków nie było końca, nagana też była, ale dzieci przyrzekły, że już nigdy nie oddalą się same bez pozwolenia. Że nie zrobili tego celowo. Kasia i Tomek wymienili się adresami i numerami telefonów. Umówili się, że w przyszłym roku na pewno spotkają się w nidzickim zamku. Może nawet znów się zgubią...

Nad ich głowami ukazały się kolorowe światełka. Wszyscy z zachwytem oglądali pokazy fajerwerków. Powoli noc zmieniała się w dzień, a w głowie Tomka powstawały nowe pomysły.

Gdzie tym razem wyjedzie? Jaką przygodę przeżyje?

◄cofnij    ▲do góry