powiat nowomiejski

Czaplińska Paulina

WYCIECZKA ZA JEDEN GROSZ

W szkole zorganizowano i ogłoszona konkurs szkolny. Która z klas zbierze najwięcej monet jednogroszowych, ta wygra. Chodzę do I klasy gimnazjum. Gdy przeczytaliśmy o konkursie, wszyscy byliśmy jednomyślni, że musimy wygrać. Tym bardziej, że nagroda była super, a mianowicie wyjazd na dziesięciodniową wycieczkę po Warmii i Mazurach.

Zamienialiśmy w sklepach i u rodziców złotówki na grosiki. Wychowawczyni poinformowała nas, że pieniążki te będą przekazane na potrzeby Domu Dziecka w Pacółtowie, a dokładnie na zakup podręczników szkolnych dla wychowanków tej placówki. Muszę się pochwalić, że zmobilizowałam do tej akcji moich rodziców i brata. Moi koledzy i koleżanki zaangażowali też swoich bliskich. Z naszych obliczeń wyszła bardzo wysoka suma. Czekaliśmy z niecierpliwością na ogłoszenie wyników.

Koniec roku, dyrektor ogłasza wyniki konkursy i oczywiście wygraliśmy. Suma, jaką zebraliśmy to 10 tysięcy złotych. Szok!!! Nawet sami nie przypuszczaliśmy, że aż tyle uzbieraliśmy. 2 lipca wyruszamy na wycieczkę. Zbiórka na dworcu PKP w Iławie. Wsiadamy całą grupą do pociągu. Wychowawczyni nas ucisza. Zbliżamy się do Ostródy. Tam na dworcu na peronie naszą uwagę zwrócił chłopak z bardzo dużym bagażem. Nie mógł sobie z nim poradzić. Moi koledzy na prośbę konduktora pomogli mu zapakować bagaż do pociągu. Nieznajomy wsiadł do naszego przedziału. Zaczęliśmy z nim rozmawiać i dowiedzieliśmy się, że jest studentem archeologii na uniwersytecie Warmińsko- Mazurskim w Kortowie i nazywa się Tomek Wilmowski. Powiedział nam, że wraca właśnie z prac wykopaliskowych, które są prowadzone w Starych Jabłonkach. Odnaleziono tam monety z XIII wieku, a także kości mamuta. Jego opowieści bardzo nas zainteresowały. Opowiedzieliśmy mu o naszej nagrodzie. Był tym bardzo zachwycony, bo on także uwielbia pomagać innym. Po dłuższej rozmowie zaproponował nam, że gdybyśmy chcieli, to mógłby nam też opowiedzieć o miejscach historycznych na Warmii i Mazurach.

Tomek zabrał nas do Puszczy Piskiej. Rozłożyliśmy namioty i zaczęliśmy rozpalać ognisko. Tam zaczął nam opowiadać o zbójnikach, którzy grasowali w tych lasach i schowali jakiś skarb. W pewnym momencie usłyszeliśmy jakieś hałasy. Bardzo nas to wystraszyło i poszliśmy spać do namiotów. Na drugi dzień wstaliśmy bardzo rano, aby poszukać tego skarbu. Podzieliliśmy się na dwie grupy. Pierwszą dowodził Tomek, natomiast drugą nasza wychowawczyni. Tomek miał ze sobą mapę i dał nam instrukcję, lecz mimo to błądziliśmy po lasach 3 dni. Byliśmy już zrezygnowani i nie mieliśmy ochoty dalej szukać tego skarbu. Siedliśmy przy ognisku i z nudów zaczęliśmy rozgrzebywać ziemię. Nagle Jacek zwołał całą grupę, gdyż „dogrzebał się” do jakieś deski. Widniał na niej jakiś nieczytelny napis, ale po chwili Tomek stwierdził, że napisane jest na niej słowo „Skarb”. Kazał nam kopać głębiej. Kopaliśmy tak szybko, jak się dało, bo byliśmy ciekawi, co jest w środku. Wkrótce ukazała się skrzynia. Prędko wystawiliśmy ją na ziemi i oczyściliśmy. Nadszedł czas, aby ją otworzyć. Postanowiliśmy, że zrobi to Tomek. Nie było z tym problemu, bo nie była zamknięta. Było tam mnóstwo srebra, złota i brylantów. Dziewczyny w pierwszej chwili wzięły się za przymierzanie pierścionków, łańcuszków, bransoletek i wszystkiego, co się dało. W pierwszej chwili nie chcieliśmy się z tym rozstać, ale jednak postanowiliśmy, że zawieziemy to razem z Tomkiem do konserwatora zabytków w Olsztynie. Dostaliśmy za to nagrodę.

Wracając do domu bardzo się cieszyliśmy z przygody z Tomkiem i przyrzekliśmy naszej wychowawczyni, że będziemy brali udział w każdych konkursach zorganizowanych nie tylko przez szkołę.

Tomek dał nam swój adres i zaprosił nas na następne wakacje. Na Warmii i Mazurach jest jeszcze wiele skarbów do odnalezienia

◄cofnij    ▲do góry